- Mamo, przestań już. - jęknęła. - Nie pierwszy raz będę 'nowa' w szkole.
- Barbaro Palvin, to ty przestań. - powiedziała, lekko już rozdrażniona
kobieta. - Jestem twoją matką i mam prawo się martwić.
- To mogłaś się martwić zanim postanowiłaś, że się kolejny raz przeprowadzimy.- warknęła. -Idę już, bo się spóźnię.
Wyszła z samochodu, trzaskając drzwiami i skierowała się w stronę
szkoły. Gdy znalazła klasę, w której miała mieć pierwszą lekcje
przystanęła na chwilę, aby poprawić swój strój. Poprawiła koszulę, którą
miała włożoną w spódnice i zapukała do drwi. Kiedy znalazła się w
środku poczuła na sobie wzrok wszystkich osób znajdujących się w sali.
Podeszła do biurka swojego nowego wychowawcy i podała mu papier,
informujący o jej przynależności do tej klasy. Przebiegł wzrokiem po
kartce i spojrzał na swoich wychowanków.
- Poznajcie Barbarę
Palvin. Od tej pory będzie ona chodziła z wami do klasy. - powiedział do
nich, po czym swój wzrok skierował z powrotem na nią. - Usiądź z
Horanem.
- A mógłby pan powiedzieć mi, który to ten Horan? - spytała się go, nie wiedząc o kogo mu chodzi.
Profesor Maxwell, tak było napisane na tabliczce na jego biurku, już
otwierał usta, aby jej odpowiedzieć, kiedy uprzedził go głos z końca
klasy.
- Ten frajerowaty!
Kiedy nauczyciel pouczał
klasę, przyjrzała się chłopakowi, który krzyknął. Był to dobrze
zbudowany, czarnowłosy mulat. Nawet z daleka mogła zauważyć tatuaże na
jego rękach. Przeniosła swój wzrok na jego twarz, spotkała jego oczy o
odcieniu czekolady. Mogła się założyć, że samym swoim spojrzeniem
powalał dziewczyny na kolana. Szkoda, że na nią takie coś nie działa. Obok niego siedział równie dobrze zbudowany chłopak. Miał brązowe oczy i ciemne blond włosy, które wpadały w jasny brąz.
Spojrzała się drugi koniec klasy i zobaczyła samotnie siedzącego w ławce
blondyna. Jako jedyny nie śmiał się z wypowiedzi swojego rówieśnika.
Palvinówna zrozumiała, że to o niego chodziło brunetowi przez co krew
zawrzała w jej żyłach.
- Niby jakim sposobem mam usiąść z tobą. Jakbyś nie zauważył to już z kimś siedzisz. - powiedziała z kpiącym uśmieszkiem, po czym skierowała się w stronę ławki, w której siedział blondyn, ignorując zabójcze spojrzenia wysyłane w jej stronę przez mulata. Była pewna, że w tej chwili ma on ochotę ją zamordować. Usiadła w ławce i wypakowała potrzebne książki z torby. Spojrzała na podręcznik i jęknęła w duchu. Matematyka - pogromca nastolatków. Oczywiście, tylko tych co chodzą do szkoły. Albo dla tych, którzy nie mają w tej dziedzinie za grosz talentu. Czyli dla niej. Dała sobie mentalnego kopa i odwróciła się w stronę chłopaka siedzącego obok. Kiedy skupił swoją uwagę na niej, odezwała się.
- Jestem Barbie. - wyciągnęła w jego stronę rękę, która po chwili znalazła się w uścisku jego dłoni.
- Barbie? - parsknął, unosząc brwi.
- Lepsze to niż Barbara.
- Niall. - przedstawił się, posyłając w jej stronę delikatny uśmiech.
Odwzajemniła jego gest i skupiła swoją uwagę na nauczycielu, który zaczął tłumaczyć temat. Przerabiała ten temat jeszcze w poprzedniej szkole, więc postanowiła rozejrzeć się po klasie i sprawdzić z kim od teraz będzie miała do czynienia. Można w niej znaleźć od kujonów po tępe osiłki i plastikowe dziewczyny. Tyle wywnioskowała, przejeżdżając wzrokiem po pomieszczeniu. Wróciła do przerabianego tematu i spróbowała zrozumieć, choćby słowo z paplaniny Maxwella. Kiedy zaczęła orientować się w tym co mówi, ktoś zaczął się śmiać, powodując straszliwy hałas. Była to osoba, która zdążyła ją zdenerwować zanim poznała jej imię, czy choćby nazwisko.
- Bieber! Malik! Do dyrektora! - krzyknął, wyraźnie zdenerwowany już nauczyciel.
Wymienieni przez mężczyznę, chłopacy wstali i nadal się śmiejąc skierowali się do drzwi, aby za nimi zniknąć. Do końca lekcji już nie wrócili, a w klasie zapanowała cisza i spokój, co wydało się jej czymś nienaturalnym. Kolejne trzy lekcje minęły jej w miarę spokojnie.
- I got pocket, got a pocket full of sunshine. I've got a love¹... - kierowała się w stronę stołówki ze słuchawkami w uszach, podśpiewując pod nosem piosenkę, którą puściła w telefonie, kiedy ktoś chwycił ją za ramię. Obróciła się, aby stanąć twarzą w twarz z osobą, która to zrobiła. Przed jej oczami pojawił się uśmiechnięty Niall.
--------------------------------------------
¹ Natasha Bedingfield - Pocketful Of Sunshine
Fajne! Bardzo podoba mi się to, że w tym opowiadaniu występuje zarówno Justin jak i chłopcy z 1D (choć nie wszyscy). Jus i Zayn jako bad boy'ie? Dla mnie bomba! Dziewczyno, kupiłaś mnie! ;*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Effey.
Miło mi z tego powodu.
Usuń